Przeskocz menu

Aktualności

Warto wiedzieć

Jakie państwo, tacy obywatele. Rozmowa z Timem Harfordem

Bez względu na nasze przymioty moralne zachowujemy się tak, jak nasze otoczenie - uważa Tim Harford, ekonomista i autor wielu książek. W Kamerunie wszyscy byśmy kradli. A w Skandynawii terminowo płacilibyśmy mandaty.
La Vanguardia: Dlaczego bogaci się bogacą, a biedni żyją w biedzie?

Tim Harford: Dlatego że w biednych krajach jedyny sposób, aby się wzbogacić, to okraść innych. A najskuteczniejszym sposobem, żeby odebrać innym pieniądze, jest znalezienie się w rządzie. Weźmy na przykład Somalię: państwo jako takie nie funkcjonuje, panuje tam chaos i sytuacja jest katastrofalna. Jednak w porównaniu z innymi krajami Trzeciego Świata w Somalii można względnie tanio kupić benzynę, wodę, telefon, ponieważ nie ma rządu, który zagarniałby przychody obywateli.

A w Europie jest inaczej?

W bogatych krajach, takich jak Hiszpania czy Wielka Brytania, łatwiej wzbogacić się tworząc nowe produkty i oferując coraz lepsze usługi, niż okradając innych z ministerialnego fotela. Nawet jeśli założy pan dobrą restaurację w Kamerunie i zarobi na tym dużo pieniędzy, wkrótce zjawi się ktoś, kto je panu zabierze i prawdopodobnie będzie to ktoś z rządu.

Pan też by kradł, gdyby był pan urzędnikiem w Kamerunie?

Prawdopodobnie wszyscy byśmy to robili: złodzieja tworzy system, nie geny czy osobowość. Rayowi Fishmanowi udało się rozwiązać dylemat, czy instytucje korumpują skorumpowani obywatele, czy odwrotnie: skorumpowane instytucje państwowe korumpują obywateli. Przeprowadził eksperyment obserwując, jak zachowują się ci sami ludzie w swoim kraju i poza nim, na przykład w ONZ.

Szpiegował urzędników ONZ-u?

Właśnie. Fishmana i jego zespół zainteresowały mandaty za parkowanie, które dyplomaci otrzymywali od policji. Stary regulamin miasta Nowy Jork nakładał na nich obowiązek ponoszenia opłat parkingowych i płacenia kar za niewłaściwe parkowanie.

Okazja czyni złodzieja?

Tak myśleli na przykład dyplomaci z Kuwejtu - w sumie zebrali oni kilkaset niezapłaconych mandatów. Przybysze z innych krajów, takich jak Bangladesz czy Czad, również nie zapłacili ani jednego. To nie okazja czyni złodzieja - to system i panujący obyczaj! Okazało się, że istnieje wprost proporcjonalna zależność między stopniem korupcji w danym kraju a odsetkiem niezapłaconych mandatów korpusu dyplomatycznego. Przedstawiciele krajów skandynawskich na przykład nie popełniali wykroczeń lub płacili wszystkie mandaty, tak jakby byli u siebie. Wyjątek stanowił tylko jeden fiński dyplomata. Wreszcie pani senator Hilary Clinton i gubernator stanu wprowadzili poprawkę do przepisów: odtąd każdy mandat otrzymany przez dyplomatę miał być zarejestrowany przez urząd miasta Nowy Jork i potrącony bezpośrednio z funduszu pomocowego przeznaczonego na rozwój kraju jego pochodzenia.

Pomogło?

Jak ręką odjął! Dyplomaci przestali parkować tam, gdzie mieli ochotę. To byli wciąż ci sami ludzie, o tych samych genach, tych samych zasadach moralnych i wychowaniu. Zmienił się jednak system. Czyż to nie dowód, że to system korumpuje ludzi? System kształtuje też przyzwyczajenia i zachowania uważane na ogół za bardzo osobiste, takie jak podrywanie...

Chyba nie widzę związku.

Zaraz pan zobaczy. Dlaczego na przykład tak trudno jest kupić używany samochód w dobrym stanie? Ponieważ sprzedający zawsze wmawia nam, że pojazd jest całkowicie sprawny, niezależnie od tego, jak jest naprawdę. Dlatego też kupujący mu nie wierzy, choćby ten mówił najszczerszą prawdę i samochód rzeczywiście był w porządku. W związku z tym kupujący oferuje cenę poniżej wartości. W tej sytuacji wielu potencjalnych sprzedających woli w ogóle nie sprzedać swego samochodu niż pozbyć się go za tak niską cenę.

A co to ma wspólnego z podrywaniem?

Tutaj sytuacja wygląda dokładnie tak samo. Wchodzi pan na rynek i zapewnia, że jest pan wspaniały, ale kobiety w to nie wierzą. Jak je przekonać? Pan także musi ponieść część ryzyka. Radzę podarować dziewczynie dwa bilety na dobre przedstawienie, które ma się odbyć za miesiąc. I niech pan jej powie coś o sobie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zadzwoni do pana i zaproponuje, by poszedł pan razem z nią do teatru.

A jeśli pójdzie z innym mężczyzną?

Przeprowadziliśmy taki eksperyment w moim programie telewizyjnym i metoda okazała się skuteczna. Sprzedający powinien wziąć na siebie część ryzyka, odciążając kupującego. W ten sposób pokaże, że jest pewien zalet swojego towaru. A wtedy prawdopodobieństwo, że ktoś to kupi, jest dużo większe.

A jak radzić sobie na rynku nieruchomości?

Niech pan pomyśli o kolejkach do kasy w wielkim supermarkecie: próbuje pan wybrać najkrótszą z nich, a one natychmiast się wyrównują. To dlatego, że setki osób w każdej chwili wykonują taką samą operację myślową: analizują racjonalnie długość kolejek i wybierają jedną z nich.

A co to ma wspólnego z rynkiem mieszkaniowym?

Rynek mieszkaniowy czy giełda funkcjonują na tej samej zasadzie. To tzw. "racjonalne szaleństwo": im bardziej racjonalny jest rynek, tym bardziej nieprzewidywalna rzeczywistość. Tysiące dobrze opłacanych ekspertów analizuje zalety każdego mieszkania, wartość każdej akcji na giełdzie. Rozważają każdą możliwą opcję, gdy tymczasem nie da się przewidzieć, w jakim kierunku rynek będzie się rozwijał. Toteż nie ma co liczyć na wyjątkowe okazje ani na rynku nieruchomości, ani na giełdzie, albo na to, że któraś z kolejek w supermarkecie będzie krótsza niż pozostałe.

Co mam zatem zrobić, żeby odnieść sukces na giełdzie?

Niech pan nie pyta o radę analityków czy ekonomistów. Wszystko, czym dysponują, to intuicja, równie dobra - lub zła - jak pańska.

http://wiadomosci.onet.pl/1371(...)art.html

ContentLink.pl

powrót

Nasze realizacje

Co ostatnio zrobiliśmy

W związku z 15 leciem działalności firmy oraz poszerzeniem świadczonych usług o Wideo na żądanie oraz Telewizję cyfrową, przygoto-waliśmy projekt "ekstremalnej metamorfozy" dla operatora telekomunikacyjnego firmy BAIT. ...

BAIT - Internet provider

BAIT - Internet provider